Obecnie coraz więcej uwagi zwraca się na nieefektywny system nauczania i „kształcenie bezrobotnych”, niezależnie od rodzaju uczelni. Pamiętam swoje zajęcia na uczelni. Praktycznie większość czasu spędzało się na bezrefleksyjnym przyswajaniu wiedzy, w większości całkowicie nieprzydatnej w życiu zawodowym. Kto z nas pamięta jeszcze całkowanie macierzy czy liczenie logarytmów i pochodnych. Albo przyswajanie swoistej wersji historii...